MENU

Cenna zmiana odpadu w surowiec

Gospodarowanie odpadami nigdy nie było w Polsce tak kosztowne i obarczone wymaganiami prawnymi jak teraz. Mówiąc kolokwialnie, coraz trudniej jest w naszym kraju coś po prostu wyrzucić. Jeśli tylko da się „zdjąć” status odpadu, to jest to bezwzględnie dla firmy korzystne – ocenia Mariusz Gołąb, Product manager ds. ochrony środowiska w TÜV NORD Polska.

Gospodarowanie odpadami nigdy nie było w Polsce tak kosztowne i obarczone wymaganiami prawnymi jak teraz. Mówiąc kolokwialnie, coraz trudniej jest w naszym kraju coś po prostu wyrzucić. Jeśli tylko da się „zdjąć” status odpadu, to jest to bezwzględnie dla firmy korzystne – ocenia Mariusz Gołąb, Product manager ds. ochrony środowiska w TÜV NORD Polska.

Procedurą utraty statusu odpadu najbardziej powinna być zainteresowana branża zajmująca się recyklingiem: złomu stalowego, miedzi, aluminium i szkła.

Jej biznesowa opłacalność zależy m.in. od ilości odpadów. Im jest ona większa, tym procedura bardziej się opłaca.

Jeszcze na początku tego roku zainteresowanie sprawą było bardzo znikome. Jednak po niedawnej zmianie przepisów dotyczących magazynowania odpadów firmy same zaczęły szukać z nami kontaktu – mówi Mariusz Gołąb z TÜV Nord Polska.

Procedura utraty statusu odpadu

Mimo że od kilku lat można przeprowadzić w Polsce procedurę utraty statusu opadu, dla wielu firm to wciąż nowość. Które branże mogą być nią najbardziej zainteresowane?

– Tą możliwością najbardziej powinna być zainteresowana branża zajmująca się recyklingiem: złomu stalowego, miedzi, aluminium i szkła. Chodzi o głównie o duże firmy, które skupują odpady od mniejszych kontrahentów. Mają zezwolenie na ich magazynowanie i technologię pozwalającą na przetwarzanie. Jeśli chcą, by odpad formalnie stał się surowcem uprawnionym do obrotu handlowego, muszą m.in. posiadać certyfikat, który pozwala na zmianę jego statusu. Dotyczy to również firm przemysłowych, które takie opady wytwarzają.

Jak taki certyfikat zdobyć?

– Firma musi spełnić szereg wymagań wynikających z przepisów. Na szczeblu unijnym zostały opracowane w latach 2009-2013, a do polskiego prawa zostały zaaplikowane w 2014 r. Przede wszystkim chodzi o to, aby odpad, którym firma dysponuje, był przedmiotem lub substancją, którą stosuje się powszechnie, był odpowiednio posortowany, bez zanieczyszczeń. W przypadku szkła sprawdza się jego gatunki, a w przypadku złomu, czy nie jest np. radioaktywny.

Procedury, według których działa w tym obszarze przedsiębiorstwo, są weryfikowane przez organizację certyfikacyjną, która wydaje odpowiedni dokument i co trzy lata przeprowadza audyt. Oczywiście, musi także istnieć rynek dla takich przedmiotów lub substancji lub popyt na nie.

Procedura utraty statusu opadu może być dla firmy opłacalna?

– Tak, i nie chodzi tylko, że złom metalowy czy szkło można sprzedać. Gospodarowanie odpadem nigdy nie było w Polsce tak kosztowne i obarczone wymaganiami prawnymi jak teraz. Mówiąc kolokwialnie, coraz trudniej jest w naszym kraju coś po prostu wyrzucić. Jeśli tylko da się „zdjąć” status odpadu, to jest to bezwzględnie dla firmy korzystne. Łatwiej sprzedać produkt niż odpad.

Czytaj także: Dwa standardy w drodze do gospodarki obiegu zamkniętego

To dlaczego firmy nie są na dużą skalę zainteresowane procedurą?

– Do przeprowadzenia procedury utraty statusu odpadu nie można nikogo zmusić. Firma może magazynować odpady, ale musi się liczyć z rosnącymi kosztami. 

Biorą się one z przepisów nakładanych na przedsiębiorcę. Mówią one, jakich rozmiarów może być magazyn odpadów, jeśli jest w hali, jak hala ma być zbudowana, nawet ile kamer powinno być w monitoringu i jakiej jakości obraz powinny przekazywać (HD). Może się okazać, że według nowych przepisów firma ma prawo korzystać tyko z 20 proc. powierzchni magazynu, którym dysponuje, a które w ub. roku zajmowała w całości. Żeby więc nadal przechowywać swoje odpady, musi powiększyć jego areał. Trzeba też mieć pozytywne opinie związane z przepisami pożarowymi, które ostatnio wobec magazynów odpadów zaostrzono i oddano pod inspekcję straży pożarnej.

 

Przepisy dotyczące zagospodarowania odpadów zmieniają się bardzo dynamicznie, często uchwala się je, wykorzystując skrócone ścieżki legislacyjne. Żeby to uchwycić, większe zakłady powinny mieć pracownika, który śledzi zmiany. Nie dość, że taką osobę trzeba zatrudnić na etacie, to jeszcze regularnie szkolić.

Ta prawda dociera do biznesu?

– Jeszcze na początku tego roku zainteresowanie sprawą było bardzo znikome. W zasadzie trzeba było pukać od drzwi do drzwi i informować, często z marnym skutkiem, o możliwości zmiany statusu odpadu. Jednak po niedawnej zmianie przepisów dotyczących magazynowania odpadów firmy same zaczęły szukać z nami kontaktu. Dużo zależy tu od ludzi, którzy zarządzają zakładami przemysłowymi, od ich wiedzy i otwartości na nowe.

TÜV Nord Polska pierwsze doświadczenia związane z tą procedurą zdobył w 2016 r., zajmując się głównie stłuczką szklaną i złomem. Dziś obsługuje w tym obszarze kilkanaście firm.

– To firmy, które na co dzień zajmują się recyklingiem. Jedna z nich sprzedaje stłuczkę do huty szkła. Mogłaby ona przyjmować odpad, ale to, jak mówiłem wcześniej, generuje koszty. Dlatego wygodniej jej przyjmować surowiec, który utracił już status odpadu. Firma oferując go kontrahentowi, ma przewagę konkurencyjną nad innymi. Odpowiedni certyfikat posiada np. Złomex. Natomiast wśród firm, które odbierają duże ilości surowca po przeprowadzeniu procedury utraty statusu odpadu, jest ArcelorMittal Poland.

Przykładów firm, które korzystają z utraty statusu odpadu, jest więcej. Współpracujemy między innymi z Remondis Glass Recycling Polska, DSS Recykling oraz JUKO w zakresie stłuczki szklanej. Z kolei przykładem firmy, która może przeprowadzać procedurę utraty statusu odpadu dla stali, miedzi i aluminium jest World Wide Recycling.

Na marginesie, najłatwiej jest przeprowadzić procedurę utraty statusu odpadu w przypadku stali. Złom niezależnie od tego, czy składa się z drobnych elementów metalowych, czy szyn kolejowych, znajdzie nabywców, ponieważ łatwo daje się przetworzyć w procesie przetapiania.

Biznesowa opłacalność „zmiany odpadów w surowiec” zależy też od ich ilości. Im jest ona większa, tym przeprowadzenie procedury utraty statusu odpadu bardziej się opłaca.

Uzyskanie certyfikatu pozwalającego na prowadzenie procedury utraty statusu odpadu jest kosztowne?

– Cena audytu zależy od ilości opadów, które dana firma chce „zamienić” na surowiec, ale w większości przypadków to między 5 a 7 tysięcy zł raz na trzy lata.

Czytaj także: „Mądry Polak po szkodzie”. Oni odeślą to porzekadło do lamusa

Czy inne odpady niż złom stalowy, miedź, aluminium i szkło, zostaną objęte procedurą utraty swojego statusu?

– Jeśli chodzi o inne odpady, drewno, plastik, sprawa jest bardziej skomplikowana. W przepisach jest jasno powiedziane, że w przypadku odpadów nie ujętych w rozporządzeniu na szczeblu europejskim, państwa członkowskie mogą same ustalić kryteria utraty statusu odpadu. W Polsce nie zostało to zrobione.

* * *
TUV NORD jest globalną jednostką działająca w obszarze TIC (Testing, Inspection, Certification), będącą jednocześnie weryfikatorem EMAS, europejskiego systemu ekozarządzania i audytu, co z automatu daje uprawnienia do wykonywania audytu zmiany statusu odpadu.

Nowy Przemysł, red. Adrian Ołdak

 

 

TÜV NORD Polska

ul. Mickiewicza 29
40-085 Katowice

+48 32 786 46 46

biuro@tuv-nord.pl